Rozmowa z Arkadiuszem Sztadilowem, nowym trenerem GKS Kołbaskowo-Przecław.
- Jak to się stało, że wrócił pan do klubu z naszej gminy?
- Z przecławskimi klubami jestem związany od dawna. Wcześniej pracowałem z Victorią Przecław, a potem z KP Przecław. Treningi prowadziłem zarówno z seniorami, jak i z juniorami. Ponieważ moją pasją jest też bieganie, postanowiłem skupić się na tym bardziej profesjonalnie. W pewnym momencie uznałem, że nie jestem w stanie pogodzić obu tych pasji, więc musiałem z czegoś zrezygnować. Kiedy klub GKS Kołbaskowo-Przecław zaczął mieć problemy, rozpoczął poszukiwania trenera. Zależało im na kimś, kto zna specyfikę klubu, więc odezwali się do mnie. Po dłuższej namowie postanowiłem, że przeorganizuję swoje życie, by pogodzić wszystko, i udało się.
- Minęło już kilkanaście dni od objęcia przez pana zespołu GKS. Jakie są pierwsze wrażenia? Jesteście już po kilku sparingach...
- Wrażenia ogólnie są pozytywne. Zespół jest zaangażowany. Wcześnie zaczęliśmy w tym roku treningi, od pracy na boisku, nie zabrakło też siłowni. Od tygodnia trenujemy na obiektach szkolnych w Przecławiu. W weekend zagraliśmy sparing w Niemczech z zespołem SV Motor Eggesin. Mecz zakończył się remisem 1:1. Graliśmy na sztucznej nawierzchni, więc musieliśmy uważać, by uniknąć kontuzji. Było twardo, a do tego mroźno, ale chłopcy wybiegali mecz, powalczyli. Jeśli chodzi o naszą grę, to niestety uwidocznił się jeden mankament – na treningach chłopcy pokazują dużo, a w czasie meczów jest inaczej. Teraz w niedzielę zagramy sparing
w Gryfinie z Odrzanką Radziszewo.
- Cel na tę rundę pan określił jako utrzymanie. Coś się zmieniło?
- Celem jest wprowadzanie jak największej liczby młodych zawodników do drużyny i ich ogrywanie. Liga okręgowa daje szansę na pokazanie się i ewentualny awans do wyższych lig. W dzisiejszych czasach wieści o dobrych zawodnikach szybko się rozchodzą, a skauci z IV czy III ligi regularnie obserwują niższe poziomy. I dobrze, że tak się dzieje. Bardzo zależy mi na tym, by rozwijać młodzież. W kadrze mamy Przemka Pietruszkę, doświadczonego zawodnika, który mocno wspiera ten proces. Oczywiście, mamy też ambicje – fajnie byłoby zagrać w IV lidze, ale to już inny poziom finansowy. Wiąże się to z większymi wydatkami, stypendiami dla piłkarzy, droższymi wyjazdami, ale jeśli nadarzy się okazja, będziemy walczyć o ten cel.
- Jaka jest pańska wizja gry GKS, wajcha pójdzie na ofensywę czy bardziej pragmatycznie, wygrywać macie defensywą?
- Jestem fanem Barcelony, preferuję styl ofensywny. Jednak grając ofensywnie nie można zapominać o defensywie. Jesteśmy w takim miejscu w
tabeli, że musimy patrzeć na tyły. Szukamy rozwiązań i dopasujemy taktykę do zasobów ludzkich. Teraz poznaję zawodników, więc za dwa tygodnie będę mógł lepiej ocenić, na co stać drużynę. Wtedy na treningach taktycznych będziemy budować nasz pomysł na grę. Na pewno nasza taktyka będzie zależała także od przeciwnika – musimy dostosować ją do jego stylu. Zobaczymy, czy zagramy bardziej ofensywnie, czy
postawimy na kontry. Pierwszy mecz ligowy zweryfikuje naszą postawę. Mecz kontrolny to jedno, ale prawdziwa wartość drużyny pokaże się w lidze.
- Analizował pan grę zespołu jesienią? Dlaczego początek był taki dramatycznie zły, a końcówka zupełnie inna?
- Tak, zauważyłem to. Byłem jesienią na dwóch meczach w Kołbaskowie i uważam, że wyniki były niefortunne. To nie wynikało z przewagi przeciwników, a raczej z braku szczęścia. Zespół stwarzał sytuacje, ale piłka nie wpadała do bramki. Z drugiej strony GKS tracił bramki po indywidualnych błędach, które będziemy starać się minimalizować. Na treningach taktycznych będę tłumaczył zawodnikom, jak powinni się zachować w konkretnych sytuacjach, jak się asekurować i jak komunikować
na boisku.
- Chciałby pan coś przekazać kibicom?
- Chciałbym, aby w nas wierzyli. My wierzymy, że osiągniemy cel minimum, czyli utrzymanie. Zapraszam na pierwszy ligowy mecz w marcu. Chcielibyśmy, by na stadionie było jak najwięcej kibiców. Doping z trybun naprawdę pomaga. Kiedy zawodnicy czują wsparcie fanów, gra im się lepiej. Pamiętajcie, że wasza obecność na meczu może mieć ogromne znaczenie w osiągnięciu naszego celu, czyli utrzymania w klasie
okręgowej.

