Silna obsada, szklany kort pokazowy i zawodnicy ze światowym rankingiem. W takich okolicznościach przecławianin Filip Jarota potwierdził, że należy do absolutnej krajowej czołówki. Podczas szóstego turnieju cyklu Polish Squash Tour w Krakowie dotarł do wielkiego finału kategorii Super A.
Pięciosetowy thriller na początek
Już ćwierćfinał przyniósł ogromne emocje. Jarota stoczył ponad półtoragodzinny, wyrównany bój z Janem Samborskim. Spotkanie rozstrzygnęło się dopiero w piątym secie, a o zwycięstwie zdecydowały detale. Ostatecznie bardziej doświadczony zawodnik z Przecławia wygrał 3:2 (11:9, 11:13, 9:11, 12:10, 11:9), pokazując odporność psychiczną i sportową dojrzałość.
Rewanż za mistrzostwa Polski
Jeszcze większe emocje przyniósł półfinał z Leonem Krysiakiem – był to wyczekiwany rewanż za finał mistrzostw Polski. Jarota rozpoczął mecz od dwóch przegranych setów, ale potrafił odwrócić losy spotkania. Trzy kolejne partie rozegrał pod swoje dyktando i zwyciężył 3:2 (8:11, 9:11, 11:6, 11:2, 11:4).
To zwycięstwo otworzyło mu drogę do finału jednego z najmocniej obsadzonych turniejów w tegorocznym kalendarzu.
Finał z mistrzem Czech
W meczu o tytuł Jarota zmierzył się z trzykrotnym mistrzem Czech, Jakubem Solnickým (125. zawodnikiem światowego rankingu). Polak rozpoczął finał bardzo pewnie i wygrał pierwszego seta 11:7. W kolejnych partiach dało jednak o sobie znać zmęczenie po wcześniejszych, wyczerpujących pojedynkach. Ostatecznie Solnický wygrał 3:1.
Kolejny powód do dumy
Awans do finału turnieju rangi Super A to jedno z najważniejszych osiągnięć w krajowym squashu. Dwa zwycięstwa w pięciu setach nad czołowymi zawodnikami pokazują, że Filip Jarota utrzymuje wysoką formę i wciąż liczy się w walce o najważniejsze tytuły.
Dla mieszkańców Przecławia to kolejny powód do dumy. Filip z powodzeniem rywalizuje z najlepszymi w Polsce i z zawodnikami notowanymi w światowym rankingu.

