„Symulki psują futbol. Czas na kary!” - tak Alex Haditaghi, właściciel Pogoni Szczecin reaguje na wpis Zbigniewa Bońka o leżących piłkarzach, którzy przerywają grę. Obaj uważają, że piłkarze powinni ponosić konsekwencje, a rozwiązania są proste i sprawdzone w innych sportach.
Alex Haditaghi odpowiedział na wpis Zbigniewa Bońka dotyczący symulowania przez piłkarzy. Zarówno Haditaghi, jak i były prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej zgodzili się, że należy wprowadzić konkretne działania w zakresie karania zawodników za udawanie kontuzji.
Boniek na platformie X napisał: „Uważam za bardzo niesportowe zachowanie zawodników, którzy leżą na boisku i chcą przerwać grę. Rozwiązanie istnieje i trzeba coś z tym zrobić.”
Wpis był reakcją na sytuację z wczorajszego meczu Ligi Mistrzów, w którym Juventus Turyn, były klub Bońka, mierzył się z Galatasaray Stambuł.
Haditaghi w odpowiedzi zaproponował konkretne rozwiązania. „Nie mógłbym się bardziej zgodzić. To zabija płynność i serce gry, a przecież nie o to w piłce nożnej chodzi. Leżenie na murawie i udawanie kontuzji, żeby przerwać grę. Te bollywoodzkie nurkowania są po prostu obrzydliwe i niesportowe” – stwierdził właściciel Pogoni.
Według niego UEFA albo ligi krajowe, takie jak Ekstraklasa, powinny powołać cotygodniowy panel weryfikacyjny i nakładać kary finansowe za najgorsze przypadki.
„2 500 lub 5 000 euro w rozgrywkach krajowych. 25 000 euro w europejskich pucharach. Uwierzcie mi - w ciągu kilku miesięcy by to zniknęło. NBA i NHL już to robią i to działa. Prawdziwe konsekwencje zmieniają zachowanie. Czas, by piłka nożna zrobiła to samo.”
We wcześniejszym wpisie Haditaghi odniósł się również do informacji, że kibice Widzew Łódź na na sobotni mecz z Pogonią Szczecin kupują bilety nie tylko na sektory dla gości, ale także gospodarzy. Napisał: „Mam nadzieję, że pewnego dnia to stanie się normą w całej lidze, gdzie kibice każdego klubu będą mogli siedzieć ramię w ramię, zjednoczeni przez grę, dzieląc tę samą pasję i szacunek do piłki nożnej.”
Trzeba jednak pamiętać, że w tym temacie może być trudniej. Fani Pogoni i Widzewa darzą się sympatią, natomiast w przypadku innych klubów, takich jak Lech Poznań, Arka Gdynia czy Lechia Gdańsk, wspólne sektory byłyby trudniejsze do wprowadzenia. Choć w Anglii już się to udało, w Polsce wciąż pozostaje to wyzwaniem.

