Ostatnie zdarzenia na przejazdach kolejowo-drogowych zwróciły uwagę na problem bezpieczeństwa w tych miejscach. Pojawił się pomysł, który może pomóc skuteczniej wyłapywać niebezpieczne zachowania kierowców. Na czym polega?
Polskie Linie Kolejowe i Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym (CANARD) sprawdzają możliwość wykorzystania kamer monitoringu na przejazdach kolejowych do automatycznego wykrywania wykroczeń kierowców. O rozpoczęciu pilotażu poinformowały Polskie Linie Kolejowe.
- Polskie Linie Kolejowe wspólnie z CANARD sprawdzają, jak połączyć istniejący monitoring przejazdów z systemem automatycznego nadzoru nad ruchem drogowym. Pilotaż prowadzimy na przejeździe w Dębrzniku na Dolnym Śląsku. Jeśli testy zakończą się pomyślnie, rozwiązanie może pomóc skuteczniej reagować na niebezpieczne zachowania kierowców - przekazała spółka.
Pomysł zakłada wykorzystanie infrastruktury, która już istnieje. Monitoringiem wizyjnym objętych jest w Polsce ponad 2,8 tys. przejazdów kolejowych. Włączenie kamer do systemu CANARD mogłoby umożliwić automatyczne rejestrowanie kierowców łamiących przepisy, przede wszystkim wjeżdżających na przejazd mimo czerwonego światła lub ignorujących sygnały ostrzegające o zamykaniu rogatek.
Obecnie CANARD dysponuje 10 systemami Red Light działającymi na przejazdach kolejowo-drogowych. Rozszerzenie nadzoru o istniejące kamery PKP PLK mogłoby znacząco zwiększyć zasięg kontroli, bez konieczności budowania od podstaw całej infrastruktury.
Co to oznaczałoby dla kierowców? Jeśli pilotaż zakończy się powodzeniem, kierowcy musieliby liczyć się z tym, że wjazd na przejazd kolejowy na czerwonym świetle lub w momencie opuszczania rogatek zostanie zarejestrowany przez kamery, a mandat trafi na ich adres domowy. Za takie wykroczenie grozi 2 tys. zł grzywny i 15 punktów karnych, a w przypadku recydywy kara może wzrosnąć do 4 tys. zł. Co istotne, kierowcy nie musieliby być wcześniej ostrzegani znakiem o działającym systemie kontroli.
