Na terenie gminy Kołbaskowo coraz częściej dochodzi do aktów wandalizmu, dewastacji przestrzeni publicznej i nielegalnego pozbywania się odpadów. Niszczenie wiat przystankowych, infrastruktury rekreacyjnej, zieleni oraz powstawanie dzikich wysypisk to problem, który uderza nie tylko w estetykę okolicy, ale także w budżet samorządu i komfort życia mieszkańców.
Ostatnie zdarzenia pokazują, że skala zjawiska rośnie. Coraz głośniej mówi się o potrzebie objęcia newralgicznych miejsc monitoringiem. Do aktów wandalizmu dochodziło m.in.: na terenie szkoły podstawowej w Przecławiu, na nabrzeżu w Siadle Dolnym, skateparku w Przecławiu, na terenie GOKSiR oraz w miejscach rekreacji i wypoczynku.
Dzikie wysypiska
Równolegle z dewastacją infrastruktury pojawia się inny poważny problem - dzikie wysypiska. Każdego roku w różnych częściach gminy odnajdywane są sterty odpadów budowlanych, starych mebli, opon czy zużytego sprzętu.
Takie miejsca nie tylko szpecą krajobraz, ale również stanowią zagrożenie dla środowiska.Usuwanie nielegalnych wysypisk to niemałe obciążenie dla budżetu gminy. Koszty sprzątania ponoszą wszyscy mieszkańcy, także ci, którzy przestrzegają zasad i korzystają z legalnych punktów zbiórki odpadów.
Zniszczone wiaty
Jednym z najbardziej widocznych przejawów wandalizmu są dewastowane wiaty przystankowe. Wybijane szyby, niszczone ławki i zamalowywane ściany to codzienność w wielu miejscowościach.
Jak informuje Gmina Kołbaskowo, tylko w ubiegłym roku na naprawy wiat wydano ponad 14 tysięcy złotych. Rok wcześniej było to ponad 23 tysiące złotych.
To środki, które mogłyby zostać przeznaczone na zajęcia dla dzieci, poprawę infrastruktury czy wsparcie lokalnych inicjatyw. Zamiast tego trafiają na usuwanie skutków bezmyślnej destrukcji – mówi wójt Małgorzata Schwarz.
Monitoring jako odpowiedź na problem
Wobec narastającej skali zniszczeń coraz poważniej rozważane jest wprowadzenie systemu monitoringu w przestrzeni publicznej.
W związku z tym, że coraz częściej mamy do czynienia z aktami wandalizmu, chcę wrócić do tematu monitoringu na terenie gminy, w punktach które są własnością komunalną. Na taką potrzebę wskazują także głosy samych mieszkańców płynące z wielu zebrań sołeckich – podkreśla Małgorzata Schwarz.
Zgodnie z zapowiedziami, system miałby powstać w oparciu o kompleksowy projekt, uwzględniający specyfikę gminy oraz wysokiej jakości sprzęt.
To musi być zrobione profesjonalnie. Żadne półśrodki, bo wiemy już że to nie działa. Prowadzę wstępne rozeznanie rynku co do kosztów i możliwości technicznych. Jestem już po pierwszych rozmowach. Szczegóły przedstawię radzie gminy na najbliższej sesji – zapowiada wójt.
Monitoring miałby objąć m.in. tereny rekreacyjne, przystanki, nabrzeże, skatepark, boiska, place zabaw, tereny przyległe do świetlic oraz inne miejsca szczególnie narażone na dewastację.
Wspólna przestrzeń – wspólna odpowiedzialność
Kamery nie rozwiążą wszystkich problemów. Monitoring może odstraszać wandali i pomóc w identyfikacji sprawców, ale kluczowa jest także postawa mieszkańców. Każda zniszczona wiata, każde złamane drzewo i każde dzikie wysypisko to realny koszt, który ponosi lokalna społeczność. To także sygnał, że wspólna przestrzeń nie jest traktowana z należytą odpowiedzialnością.
Zainstalowanie profesjonalnego systemu monitoringu z pewnością ograniczy skalę problemu, ale konieczne będą też działania prewencyjne, edukacyjne oraz dbałości o wspólne dobro.

